Projekt RYBA – czyli nowa kuchnia w 2 dni!

Jak większość już wie, dziadkowie męża obchodzą właśnie 65-lecie ślubu. Niezwykły jubileusz przeżywany przez niezwykłą parę.

Piękni, prawda?

Dziadziuś ma 87lat i do tej pory śmiga autkiem, co roku zmienia komórkę i oczywiście ma profil na Fb! Opiekuje sie babcią, która troszkę schorowana i tym samym dzielnie dzierży tytuł nestora rodu 🙂

Dla tak wyjątkowych ludzi nie sposób podarować czegoś tradycyjnego, prosto ze sklepu, a już broń Boże kopertę! Sama nie wiem, kiedy wpadłam na pomysł odnowienia ich kuchni, ale wystarczyło tylko, że reszta rodziny,z sercem na ramieniu, zgodziła się na ten wyczyn - potrzebowałam współników w tym przedsięwzięciu- od razu zaczęłam knuć co i jak zorganizować. Powiem już na wstępie, że aby stało się to niespodzianką zaangażowanych było 14 osób 😉 Wszyscy mieliśmy obawy, bo wiadomo starsi ludzie są dość mocno przywiązani do swoich "skarbów".  Dlatego już na samym początku podjęłam decyzję jedynie o niewilkim liftingu , a nie kuchennej rewolucji.

Pierwszy etap - wyznaczenie daty akcji. Na nasze szczęście dziadkowie zostali zaproszeni na uroczystość rodzinną do jednego z czterech swoich wnuków. Kuzyn mieszka dość daleko i spędził z seniorami cały weekend - oczywiście wiedział, co planujemu i absolutnie bez jego pomocy nie byłoby niespodzianki.

Drugi etap - jak wycyganić klucze.  I tutaj przybyli z pomocą brat męża z bratową. Ponieważ w mieście dziadków dość często spotykają się z resztą rodziny, wykorzystali ten fakt i poprosili o nocleg po imprezie. Ale co za pech - dziadków wtedy nie będzie! Babcia oczywiście - Kochani, to ja Wam zostawię klucze 🙂  Tadam!

Etap trzeci - zakupy i pakowanie. Wybór kolorów był dla mnie horrorem - nie znam sie na tym i w końcu, po jednej zmianie koloru farby do ścian na jaśniejszą, materiały zostały zakupione i zostawione w garażu. Czekały na dzień ZERO.  Resztę sprzętów i mediów zabrałam z domu. Wszystko wylądowało ostatecznie w samochodzie, a dzieci u moich rodziców. Jedziemy!

Etap czwarty- zaplanowanie robót po rozpoznaniu w terenie. Inaczej ogląda się mieszkanie jak nie ma właścicieli 😉 A to kuchnia przed naszymi działaniami

Etap piąty - rozpakowanie szpargałów i prace przygotowawcze na kolejny dzień. Przyjechaliśmy na miejsce w piątek o 18.00 i główne prace zaplanowaliśmy dopiero na sobotę. Podczas pierwszych już działań zauważyłam, że zapomniałam kilku takich drobiazgów jak pędzle(przepraszam, jeden stary do malowania kaloryferów się znalazł), czy rozpuszczalnik. Miałam za to 2 butelki denaturatu 🙂

No to zaczynamy! Kuchnię w tym stanie pamięta mój mąż od zawsze, czyli ma conajmniej 36lat. Powynosiliśmy wszystkie gadżety  - uwierzcie było tego tony - czas najwyższy zatem, żeby zabrać się za czyszczenie i matowienie powierzchni malowanych. W nastrojach bojowych z jedny pędzlem i szmatami w rękach tracimy wigor po telefonie kuzyna: "Słuchajcie, sąsiadka babci dzwoni i mówi, że wie, iż wyjechała, a u niej  w kuchni świeci się światło i ktoś się kręci!"   AAAAAAAAA!!!!!!! Zaraz wpadną antyterroryści i będzie po ptokach! Na szczęście babcia przypomniała sobie o kluczach oddanych wnukowi - nawet nie za bardzo chyba zastanawiała sie dlaczego są dzień wcześniej, a pomogła jej w tym bratowa, kłamiąc jak z nut, że jej mąż podjechał wcześniej po grzejnik zostawiony przez kuzyna specjalnie dla nas. To było kolejne zabezpieczenie dla nas -ten grzejnik olejowy - taki mały bohater drugiego planu. Uffff. Wybrnęliśmy. Dobra, pierwsze koty za płoty! Teść odłączył kuchenkę gazową i ściany były gotowe na malowanie.

Kolejny etap - płytki. Płytki szklane w odcieniu błękitu z fugami z niespodziankami i kładzione na beton. O dziwo tylko kilka pękniętych. Babcia, chcąc sobie troszkę kuchnię upiekszyć, kilka tygodni wcześniej zdjęła wszystkie naklejki - na pewno wiecie jakie, bo każdy swego czasu kleił nakleki na płytki i inne przedmioty. Na wszystkie przedmioty:) - i przykleiła samoprzylepną taśmę ozdobną. O zgrozo. Lecę do łazienki po suszarkę. Znalazłam! Jesteśmy uratowani. Rwało się to, ale jakoś dałam radę. I wtedy właśnie dotarło do mnie, że nie posiadam rozpuszczalnika, żeby usunąć resztki kleju. Panie! Dzięki Ci za Biedronki i ich bogaty asortyment! I to był ten czas, żeby pożegnać się z paznokciami, które kilka godzin wcześniej sobie pomalowałam 🙂

  Krawędzie i kąty pomalowane. Chociaż to tez był horror. Betonowe ściany z dziurami na ćwierć palca. Chyba szybciej byłoby zrobić gładzie niż wciskać farbę w te pory. P 3h walki poszliśmy spać. Cały czas w żołądku ze stresu miałam wyścigi formuły1. A pomysłu na meble i płytki wciąż brak. Tzn.raczej miałam ich za dużo. Wzięłam i tapetę i szablony, aż w końcu w niezawodnej świątymi dumania mnie oświeciło. Przecież dziadziuś jest wędkarzem! Będą zatem ryby. Tak! To jest to! Ulubiony Pinterest i kilka grafik. Mąż co prawda miał inną koncepcję ryby, ale jakoś go przekonałam do swojej wersji.

Zasypiam już i się głowię, jak tu zrobić transfer bez drukarki. Dobra - przerysuję przez papier śniadaniowy z ekranu ołówkiem. Kurde, ale ta technologia mnie dobija - wiecie jak działa ekran dotykowy? A spróbujcie przerysować obrazek z ekranu bez dotykania go 🙂 🙂 🙂 Z tą cudowna niespokojnie wkurzającą myślą usnęłam. A! Wanda, dzięki za odbicie lustrzane i wspieranie wraz z Konradem i całą niesamowitą grupą świetnych lekarzy mebli z grupy OIOM!

Nastał ranek kolejnego dnia i widziałam, że to, co już zrobiłam było dobre 😉

Na ratunek przybyła nam znajoma wtajemniczona w to zamieszanie - przywiozła wydruki i już bez problemów mogłyśmy bawić się w kalowanie motywów na pomalowanych płytkach i meblach.

Dodam, że jednak trudno robic zakupy w obcym mieście. Zdobycie głupiego markera zakrawa na cud. Chińczyk rządzi - tam dostaniesz wszystko!

Macie kilka fotek z tego etapu prac:

 

A tutaj nasza mocna ekipa pod wezwaniem.

Cóż, to już prawie koniec tej historii. Wszystkie meble pomalowane idealnie, płytki ozdobione, zabezpieczone lakierem, zamontowane nowe gałeczki.

Zostały szczegóły, np. nogi stołu i taboretów i zydelek. Chociaż ja chętnie jeszcze badziej bym tego ostatniego pociochrała, u dziadków ten numer by nie przeszedł 😉 Dzięki szablonom od Fafame i Hagart w kilkanaście minut powstało coś "nowego".

Teraz nawet fotele lepiej się komponują i makatka z czerwoną nicią, i talerze na ścianie. Uszanowaliśmy przestrzeń dziadków, zmieniając jedynie same kolory.  A pamiętacie z dzieciństwa solniczki w kształcie pomidorów? To są rzeczywiście wielkie SKARBY, bo przypominają nam najpiękniejsze chwile dzieciństwa.

Jeszcze kilka fotek z działań...

Przepraszam za złą jakość zdjęć. W natłoku pracy robione były bardzo szybko i często przy sztucznym świetle.

A na koniec reakcja dziadków. Po dwugodzinnym oczekiwaniu z przygotowanym szampanem, w końcu dotarli. W domu multum ludzi i dłuższa chwila zastanowienia, o co w ogóle chodzi... Babcia na początku myślała, że coś się nam na ścianę wylało, dopiero, kiedy weszła do kuchni oniemiała: Dzieci kochane, wyście oszaleli! 🙂 No w sumie racja, można szaleć dla takich dziadków. Filmik z reakcji dostępny  na www.facebook.com/eMTePLACE .

Teraz kawka w nowej kuchni z szklaneczkach babcinych będzie smakowac inaczej

No to  czekam na Waszą opinię. Piszcie w komentarzach, czy wg Was udało się pogodzić obie strony.

Jeszcze raz dziękuje wszystkim, którzy nam pomogli <3 <3 <3

P.S. Za niedługo kolejna ich rocznica, myślicie, że zostawią nam znów klucze? 😉

P.S.1 Musimy iść hurtem do spowiedzi za te wszystkie kłamstwa 🙂 🙂 🙂

 

14 Responses

  1. I see you don't monetize your site, don't waste your traffic, you can earn additional cash every month because you've got high quality content. If you want to know how to make extra $$$, search for: Boorfe's tips best adsense alternative
  2. Fantastyczna transformacja! Niesamowite że jednak da się odczarować meble z poprzedniej epoki i to w tak świetnym stylu! Życzę kolejnych udanych rewolucji!
  3. Pierwsza reakcja o Boze ale kopa roboty, potem podziw, smiech...a na koniec az poplynely mi lzy. Byliscie wspaniali...uwiezcie mi w dzisiwjszych czasach wiekszosc dba tylko o swoj nos....jest jednak nadzieja!!!!! Wielki szacun dla Calej ekipy remontowej...widac ze sie swietnie bawiliscie.
  4. Projekt kuchnia dziadków- Wspanale!!!!!!
  5. Kochana, to co zrobiliście to wielki szacun, po to się żyje, dla takich emocji i takich inicjatyw! Podziwiam bardzo mocno, jesteście świetną, zgraną, solidarną rodzinką i tak trzymać! A efekt bardzo wyważony, z szacunkiem do pamiątek i przywiązania do pewnej stylistyki, brawo!
  6. Serce rosnie!!! Taki miły gest i świetny efekt!
    • Dziękujemy za cieple słowa. Oni po prostu na to zadłużyli.
  7. Jesteście niesamowici , wspaniali pozazdrościć takie cudnej rodziny ! Jestem pod wrażeniem !!!! BRAWA dla całej ekipy :D
  8. Niesamowite!!!!! Wielkie są Serca Wasze!!!!! Radość Dziadków bezcenna. Chylę czoło, wielki Szacun!!!
  9. Monia jestem pod mega wrażeniem ogromu Waszej wspólnej pracy. Efekt...przepiekny. Radość... bezcenna.Chcesz może moje klucze?😉
  10. Świetna robota, rybki wymiatają, a miny Dziadków bezcenne... Gratulacje :)
  11. Monia, super, super, super!!! 😍 😍 😍 Wspaniale Wam wyszła przemiana kuchni♡ jesteście cudowni! ♡♡♡

Leave a comment