Efekt metalu

Witam Was po raz drugi na moim DIY!

Przedstawiam obiecany tutorial z efektem metalu. WIększość z Was myśli, że to potwornie trudne, ale przekonacie się, że tak wcale nie jest. Sama podejrzałam jakiś włoski film na Youtube kilka lat temu. Podstawy pojęłam w mig - resztę sobie dopowiedziałae 😉

Materiały niezbędne:

  1. folia aluniniowa
  2. klej do złoceń
  3. lakier do złoceń
  4. pedzel
  5. czaena farba akrylowa
  6. inne kolory akryli wg uznania
  7. szablon ze szpachelką
  8. masa szpachlowa
  9. ornament(może być gipsowy, plastikowy, drewniany)
  10. papier ścierny
  11. nożyczki
  12. ew. wałek do tapet
  13. przedmiot z gumową końcówką, np. ołówek 🙂
  14. ręznik papierowy lub chusteczka higieniczna
  15. woda do picia w trakcie pracy i w kubeczku do farby
  16. dobry audiobook 🙂

Zaczynamy od wybory przedmiotu.  Tym razem padło na drewniane pudełeczko z prezentu dla mojego męża z okazji 40.urodzin(jeszcze raz wszystkiego najlepszego M.!). On już wie - zegarek dla siebie, puedełko dla mnie 😉

Żeby pokazać Wam różnicę na odmiennych powierzchniach, efekt metalu zrobimy na: nierównej powierzchni po szpachli, na relifie z szablonu i ornamencie gipsowym.

Robimy ornamenty szpachlą gipsową z marketu. A następnie tą samą szpachlą nakładamy nierówności na pozostałe ścianki pudełka.

Na górę na świeżą jeszcze szpachlę kładziemy ornament. Przyklei się bez problemu.

Nie przejmujemy się, że rożek się uszczerbił - nie będzie tego widać.

Po wyschnięciu szpachli, delikatnie wszystko równamy papierem ściernym, najlepiej na kostce.

Czyścimy z pyłu i nakładamy dość grubo lakier, żeby gips nie wchłonął całego kleju w następnym etapie. Pamiętamy o dokładnym go rozprowadzeniu.

Schnie sobie, a my w tym czasie pędzimy do kuchni do trzeciej szufladki od góry i wyciągamy folię aluminiową. Przygotowujemy klej i pędzelek. Wałeczek również nam się przyda. Jeśli nie masz do tapet, gąbkowy też się nada.

Teraz się troszkę wyżyjemy - na złość szefowi lub ulubionej koleżance z pracy. Wycinamy folię z dość dużym naddatkiem i potem delikatnie w dłoni ją zgniatamy. Pamiętajcie - czym bardziej zgnieciona folia - więcej fałdek w efekcie końcowym.

Teraz musimy wykazać odrobinę cierpliwości i to, co zgnietliśmy - rozprostować 😉

i jeszcze bardziej rozprostować.. wałeczkiem.

I taka zmaltretowana folia jest już dla nas idealna. Pora zatem na klej. Koniecznie musi byc do złoceń. Polecam kupić w markecie(Leroy), bardzo ekonomiczne opakowania. Zresztą lakier do złoceń też tam dostaniecie. Dokładnie nałóżcie klej na wyznaczoną powierzchnię. Nie musicie bardzo się spieszyć, gdyż cechą kleju do złoceń jest jego duża przyczepność przez długi czas.

Najpierw delikatnie przykładamy folię do przedmiotu, aby móc ewentualnie skorygować jej położenie. Jeśli wszystko się zgadza, dociskamy już dokładnie. Obcinamy nadmiar, ale z naddatkiem, który po dokładnym wyschnięciu kleju usuwamy papierem ściernym. Krawędzie również docinamy.

Pora wykazać sie pomysłowością: do dokładnego formowania foli należy użyć przedmiotu, który nie zniszczy dotychczasowego efektu naszej pracy. U mnie padło na ołówej z gumką i przyrząd do manicure. 😉  Z wyczuciem dociskamy i polerujemy. Tak naprawdę tylko od nas zależy, jak bardzo wygładzimy naszą folię i gwarantuję Wam, że za każdym razem będzie inny efekt.

Tadam!

 

 

 

DIGITAL CAMERA

I wacikiem lub ściereczką bawełnianą poznęcamy się jeszcze trochę...

W tym czasie zabieramy się za prasowanie i gotowanie zupy, bo klej musi dobrze wyschnąć. Kiedy już sprawdzimy się jako kury domowe, papierem delikatnie usuwamy nadmiar foli, zawsze w kierunku zgodnym z jej położeniem. Nigdy "pod włos" 😉

Zabezpieczmy całość lakierem do złoceń- jest to ważne,  głównie przy złotych foliach, które moga bez takiej warstwy po prost pokryć sie patyną.

Kolejna warstwa to zwykła czarna farba akrylowa. Nakładamy pędzlem. Możemy moczyć delikatnie pędzelek, żeby bardzo nam sie nie zakitowało tym kolorem.

W dłoń bierzemy chusteczkę lub ręcznik papierowy i usuwamy nadmiar czarnego. Można chusteczkę moczyć w wodzie lub dodawać farby wg potrzeby.

W zasadzie gotowe...

...ale, nie byłabym sobą. Pobrudzę troszkę akrylami tu i ówdzie 🙂

Teraz już naprawdę koniec. Dziękuję za uwagę, bo tutorial troszkę długi. Mam nadzieję, że coś zrozumieliście i pochwalicie sie swoimi pracami <3

P.S. Na zdjęciach możecie zauważyć róznicę w oklejanych powierzchniach - zdecydowanie najfajniejszy efekt wychodzi na ornamencie, potem relief i na końcu nierówna powierzchnia po szpachli.

P.S.1. Dużo osób jest zakochanych w solach patynujących. Nie ukrywam, że ja również je bardzo lubię. Myślę, że podobny efekt można osiągnąć również akrylami. Sami zobaczcie:

No Comments Yet.

Leave a comment