Szewc bez butów chodzi.

Kiedy kilka lat temu powstało nasze małe zaciszne gniazdko w małej zacisznej wiosce, nie miałam pomysłu na żadne z pomieszczeń. Nie potrafiłam mojego wymarzonego stylu country wykorzystać, żeby było przytulnie, jak u babci w jej drewnianej chałupce.
Niektóre rozwiązania kołatały mi sie w mózgownicy i nie dawały spokoju... Brak było możliwości, a przede wszystkim doświadczenia. Już wtedy we mnie coś rosło. Coś , co teraz mnie określa. Moje geny przekazane przez dziadka i tatę rozbudziły ogromne zamiłowanie do drewna. Przez te lata dojrzewałam, żeby z nim pracować. Teraz przede mną coraz to nowe wyzwania i już sie nie boję ich podejmować.
Bardzo często przedmioty "mówią" do mnie. Najbardziej widać to na targach staroci. Jeśli któryś ze skarbów, nawet ogromnie zniszczony, wpadnie mi w oko, to od razu wiem, co z nim zrobię, w jakim będzie kolorze...
Ale wracając do mojego wiejskiego zakątka, ciesze się, że całe wakacje tam spędzę, bo nareszcie zaczynam patrzeć na poszczególne elementy wyposażenia, a nawet konstrukcji, z innej perspektywy. Teraz to jest spojrzenie w stylu: "co by tu jeszcze zmienić?" 🙂
Nie wiem, czy dużo osób tak ma, ale zaczynając moje okiennice, nie miałam nawet koloru. Wymieszałam sobie na poczekaniu kredówkę. Niechcący nawet zamiast niebieskiego barwnika gichnęło mi się czarnego!
Jest, powstał kolor! Teraz malowanie, przecierki. I co dalej? Malować na razie nie potrafię. Marzyłyby mi się jakieś kwiaty, tak wiecie - wieś śpiewa, wieś tańczy. Na szczęście istnieją takie wynalazki dla mniej zdolnych malarzy jak ja, czyli szablony 🙂
Efekt mnie samą zaskoczył.
Zaczynam czuć powiew wsiowości. Nie zamierzam więc tracić wiatru w żaglach i zaraz po uroczystościach ogromnych, jakimi są wręczenia świadectw moich dzieci, zabieram sie do kolejnych zmiam, mających na celu zrobienie z mojego domku na wsi jeszcze bardziej " na wsi" 🙂
I po raz pierwszy w moim życiu powiedzenie : "Szewc bez butów chodzi" przestanie być aktualne, bo zwalniam z zamówieniami i upiększam przestrzeń, która należy do mnie. Hihi, dobrze, że mnie na siebie stać 😀
Mam ogromne szczęście, że te całe 24m2 razem z tarasem pozwalają nam się wyrwać z blokowiska. Może dlatego wcale nie marzy mi się mieszkanie w domu na stałe. Tak jest dobrze.
Nie mogło by być lepiej!

No Comments Yet.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *